• sesja ślubna,  ślub

    Iza & Andrzej

    Wrześniowy poranek, piękna pogoda, po krótkiej przeprawie do Kalwy, skąd pochodzi Iza, wita mnie ona w drzwiach z wiadomością że…. spaliła welon… Hymmm… Zapowiada się nieźle. I nieźle było, bo Iza i Andrzej to cudowni ludzie, tak przeogromnie zakochani w sobie, że żaden spalony welon nie mógł popsuć tego dnia. Welon oczywiście udało się uratować, sprawnymi nożyczkami w dłoniach cioci. Problem zażegnany. Potem było już tylko pięknie. Przede wszystkim przywitało mnie przestronne poddasze, w którym odbyły się przygotowania oraz błogosławieństwo. Dla mnie błogosławieństwem było zastane światło oraz przestrzeń, w której mogłam kombinować do woli.  Dodatkowo ogród za domem do którego porwałam Izę i Andrzeja na szybką sesję. Tym razem miałam…